Kto spali więcej gospodyni domowa czy biegaczka "biurowa" ?

Spalanie kalorii to "prawie" czysta matematyka. Kalkulatory kalorii mogą nam pomóc odpowiedzieć na pytanie - Dlaczego nie chudnę? 



Omówię to na przykładzie dwóch kobiet podobnych do mnie czyli:
Anna waży 65 kg i mierzy 170, wychowuje dwójkę dzieci i nie pracuje zawodowo. Codziennie wstaje szykuje dzieciom śniadanie i odprowadza do szkoły, robi zakupy, często sprząta całe mieszkanie, mają także pieska z którym wychodzi. Jedno dziecko odbiera z przedszkola, poźniej gotuje obiad, prasuje, układa w szafkach, odbiera drugie dziecko ze szkoły etc. codzienna krzątanina po domu. Anna jest w stanie spalać podczas tej krzątaniny : 
ok. 120-150 kal/ na godzinę
Oprócz tego Anna śpi 8 godzin - kiedy to traci się około 400-500 kalorii
Anna pada zmęczona o 22:00, poza tym siada na chwikę podczas odrabiania lekcji z dziećmi lub czasem coś obejrzy w TV ale rzadko. 
Przypomnę tylko że podczas siedzenia tracimy ok. 50 kal, a podczas stania 70 kal, podczas krzątania, chodzenia po domu ok. 150 kal (przy tej wadze i wzroście). 
Bilans Anny to przy swoim dość aktywnym krzątającym się trybie życia  to czasem nawet do 2500 kalorii w ciągu dnia.
8 godzin - 500 kal. spanie
10 godzin - 1400 kal.  chodzenie, sprzątaanie, zakupy, krzątanie, mycie podłogi :) etc.
6 godzin niższa aktywność 500 kal. - stanie, siedzenie, czytanie, rozmawianie 

Porównajmy to z biurową biegaczką, która głownie siedzi przez 8 godzin, czasem 2 godziny w aucie zanim dojedzie w korkach do domu. Zostaje nam 6 godzin, kiedy to robi obiad, zakupy i wreszcie godzina ostrego treningu gdzie jak wiadomo traci się sporo bo ok 500 kalorii. 
8 godzin - 500 kal. spanie
10 godzin - 700 kal. - siedzenie, pisanie emaili, czytanie, rozmawianie
5 godzin średnio-niższa aktywność 400 kal. - spacer, zakupy, stanie, odrabianie lekcji z dziećmi, oglądanie tv, czytanie
1 godzina - 600 kal -  bieganie, cross fit, siłownia etc.

Zakładając, że nasza biegaczka trenuje tylko 3-4 razy w tygodniu, nasza gospodyni domowa ma nad nią "kaloryczną" przewagę :)
Dobrze mieć świadomość tego ile tak naprawdę spalamy i dlaczego nie chudniemy, bo spalanie to matematyka jednak. Zgadzacie się?



Kakulatory kalorii, które sprawdziłam i są dobre:
na Vitalii
Anglojęzyczny mega dokładny kalkulator, wymaga jednak przeliczenia jednostek funtów i cali.
http://www.healthstatus.com/calculate/cbc



 

8 komentarzy:

  1. ja staram się w mojej pracy biurowej jak najwięcej chodzić po schodach, wychodzę też wcześniej żeby przejść na nogach kilka przystanków. jakbym miała cały dzień tylko siedzieć to bym chyba zwariowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. żeby tylko z tego spalania były jakieś efekty :)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna rzecz mi nie do końca pasuje, nie sprząta się codziennie całego mieszkania i kto powiedział, że biegaczka biurowa nie sprząt, nie robi zakupów i nie ma pieska, z którym się wychodzi?

    OdpowiedzUsuń
  4. Maszr racje, jeżeli biegaczka będzie robiła więcej to będzie więcej spałała. Ja chciałam zwrócić uwagę na to, że:
    To że ktoś biega to nie znaczy, że chudnie, a czasem w ciągu dnia może spalić mniej niż gospodyni domowa. To był przykładowy dzień kiedy faktycznie może tak być.
    Obserwuje wiele kobiet i znam szczupłe gospodynie domowe i biegaczki z lekką nadwagą (3-7 kg)

    OdpowiedzUsuń
  5. I tak i nie, zgadzam się tak pół na pół :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe zestawienie - nie zastanawiałam się nad tym aspektem - chociaż myślę, że tu nie ma reguły :)
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo lepszym rozwiązaniem jest metoda amerykańskiej piechoty morskiej do pomiarów antropometrycznych ciała. Kalkulator BMI to za mało, bo nie do każdego typu sylwetki pasuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. biegaczka biurowa też ma dwójkę dzieci, którym trzeba obiad ugotować, posprzątać mieszkanie i poukładać w szafkach, ma do tego dużo mniej czasu

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bieganie Magdy , Blogger