Dlaczego spotkałam się z Trenerem Personalnym?

Dlaczego spotkałam się z Trenerem Personalnym?

Dotychczas bieganie było na samym szczycie mojej listy zainteresowań, jedzenie na drugim miejscu. O czerpaniu radości z biegania pisałam często na blogu. Nie stosowałam jakiejś szczególnej diety i prawdę powiedziawszy to myślałam, że jeżeli biegam to nie muszę specjalnie zwracać uwagę na to co jem, ani na ilości ani nadmiar cukrów.
W komentarzach pod moimi postami pojawiła się nawet kiedyś taka wypowiedź – "nie szkoda Ci tego wysiłku – tyle trenujesz, a później jesz pizzę z żółtym serem albo 2 paczki sezamków na raz – nie masz efektów w postaci szczupłej sylwetki?"
Pomyślałam sobie -10 lat biegania i czytania o zdrowym odżywaniu i nadal brak sukcesu w modelowaniu sylwetki ? Liczyła się przyjemność z pokonywanych kilometrów, z bycia na świeżym powietrzu i niesamowitej wolności, świeżości umysłu jaki mam po bieganiu.
Cały czas powtarzałam sobie, że tak po prostu mam – lubię węglowodany i jem ich sporo, jak się okazało za dużo. Tak, można jeść za dużo węglowodanów nawet jak się trenuje 4x w tygodniu.
Niby wiele razy czytałam o tym, że to co jemy ma ogromny wpływ na nasze stany emocjonalne, ale cały czas nie wiązałam zmian nastrojów z nadmiarem węglowodanów i rozregulowaną gospodarką cukrową – skokami insuliny do krwi etc.
Postanowiłam skonfrontować moją wiedzę z profesjonalistą, trenerem personalnym i w ostatni weekend spotkałam się z Wiesią Olkowską - uczestniczką zawodów fitness. Wiesia ma doświadczenie w planowaniu diety i treningów i odnosi na tym polu sukcesy zawodowe, wystarczy zobaczyć:)http://www.wieslawaolkowska.pl/dietetyk-warszawa/
           Tak jak już pisałam, po przeanalizowaniu mojej diety okazało się, że jest w niej za dużo węglowodanów, które rozregulowują mi gospodarkę cukrowo-insulinową, a ja się później dziwię , że mam ochotę na ciasteczka albo "chodzi za mną słodkie".
Wiesia zwróciła mi uwagę na potrzebę kompleksowych badań krwi. Niestety, lekarze często nie widzą wskazań do wykonania podstawowych parametrów. A szkoda...Warto samemu zainteresować się własnym zdrowiem.
Na spotkanie wzięłam właśnie ostatnie badanie z krwi, okazało się że jest ono nie do końca dokładne. Aby mieć precyzyjny obraz siebie potrzeba więcej danych, relację jednego i drugiego. Z podstawowego badania krwi jakim jest morfologia można wiele odczytać, ale są to dane bardzo ogólne, wymagające dalszych badań. Inaczej nie można potwierdzić lub wykluczyć odchyleń jakie pokazuje wynik morfologii. Przykładowo bez dalszych badań nie stwierdzimy jak zaawansowana jest nasza anemia. Musimy dowiedzieć się, z jakiego powodu wystąpiła. Może mamy za małe magazyny żelaza, może witaminy b12, a może właśnie mamy niedokwaszony żołądek?
             Nadużywanie zielonej herbaty - okazuje się, że to dobre zaczyna nam szkodzić jeżeli pijemy ją w nadmiarze. Ja na pewno przekraczałam  racjonalną ilość szklanek na dzień. Herbata zielona to nie woda. Ma silne właściwości antyoksydacyjne ale zawiera także fluor i nie może byś spożywana w nadmiarze. Odkrywcze było dla mnie także to, że pijąc zieloną herbatę myślałam że  robię lepiej niż picie wody, co było błędem. Jakie objawy daje nadużywanie zielonej herbaty - w moim przypadku zbytnie pobudzenie. Spróbuję się odzwyczaić zatem i pić herbatkę z morwy zamiast zielonej herbaty – zobaczymy.
             Wiesia przypomniała mi jak ważne jest zakwaszenie żołądka. Odczyn kwaśny jest prawidłowym stanem naszego żołądka. Zakwaszać go możemy np. wodą z octem jabłkowym naturalnej fermentacji czy wodą z cytryną. Ważne jest to, że zakwaszamy tylko przed posiłkiem białkowo-tłuszczowym. Na zgagę należy dokwasić żołądek, a nie jeszcze mocniej niszczyć go przez tabletki zoobojętniące soki żołądkowe.
Kolejny raz doszłam do wniosku, że układ nerwowy jest silnie połączony z pokarmowym. Połączenie psychiki z odżywianiem - czyli jeżeli jestem codziennie smutna, nadmiernie zła albo lękliwa, a nie mam powodów to oznacza że źle się odżywiam - zdecydowanie tak. Nasze ciało to jeden organizm. Nasze jelita są naszym mózgiem - jest wiele dowodów na to, że to co jemy później objawia się w emocjach.
Oprócz tego usłyszałam wiele wskazówek o których już przecież czytałam ale nie miałam utrwalonych jako nawyk, w dodaniu ich do swojego tryby życia może pomóc mi dzienniczek żywieniowy. Będę w nim zapisywała to co jem i jaką mam reakcję po danym posiłku. W takim dzienniczku, widać czarno na białym czego jest za dużo, a czego nie ma, oraz można wychwycić nietolerancję na jakiś produkt.
             Długo się broniłam przed nietolerancją na gluten, nie chciałam ulec modzie na „niejedzenie glutenu”. Już kilka lat temu kilka tygodni próbowałam nie jeść glutenu ale i tak wróciłam do niego z powodu: braku czasu i starych przyzwyczajeń. Gluten to jakby klej, który nic nie wnosi dobrego dla naszego organizmu, wręcz przeciwnie. Po za tym, powrót do starych przyzwyczajeń jest efektem jego działań uzależniających.
            W mojej diecie były też inne pokarmy, które nie powinny się tam znaleźć, które zaburzały mój organizm, powodowały brak efektów treningowych, czasem dolegliwości jelitowe itp., nie będę pisała o wszystkim na blogu, ale wyłączenie ich z diety może dawać zaskakujące efekty....
Omówiłyśmy najlepsze śniadania, obiady, kolacje dla mnie, dostosowane do mojego tryby życia , godzin pracy, możliwości czasowych, przyzwyczajeń etc. Sama pewnie nie potrafiłabym tego tak zrobić, bo potrzeba do tego wszechstronnego spojrzenia na dietę i aktywność fizyczną i doświadczenia w planowaniu posiłków i treningów .

Nasze spotkanie skupiło się na odżywaniu, która jest przecież kluczem do zdrowia, odchudzania i sportowej sylwetki. Moje doświadczenie pokazuje, że bez zaprowadzenia ładu w odżywianiu nie będzie efektów w postaci sportowej sylwetki. W sumie podobałoby mi się, żeby było choć trochę widać, że biegam 4 x w tygodniu, a przez moje objadanie się węglowodanami nie było tego widać.
W moich treningach biegowych także należy zastosować nieco poprawek, oczywiście jeżeli zależy mi na modelowaniu sylwetki. Jeżeli ma być tylko fan z biegania i ciasteczka to w sumie mogę nic nie robić :)) ale jednak chciałabym jakiegoś efektu. Ja zawsze lubiłam ruch na świeżym powietrzu, cały rok i nadal będę to robić ale włączę krótszy intensywny wysiłek, także go przecież lubię.
Czy warto spotkać się z dietetykiem i trenerem personalnym?
Myślałam że wiem już wszystko, ale okazało się że profesjonalistą jest w stanie wychwycić wiele rzeczy z jadłospisu, z wyników badań i trybu życia.
Potrzebny jest szeroki zakres wiedzy, lepiej poświecić swoją dietę i plan treningowy komuś kto pracuje codziennie w branży fitness i diety. Lepiej oddać się w ręce specjalisty, który to robi zawodowo. Temat odżywiania jest skomplikowany a zarazem prosty, ale my jako złożone organizmy zwłaszcza jeżeli chodzi o emocje i objawy  somatyczne nie jesteśmy często w stanie sami sobie pomóc. Można się dalej męczyć ze swoim nastrojem albo zasięgnąć porady.
            Czy warto skorzystać z  usług trenera personalnego kiedy uważamy że wszystko juz wiemy.?
Zdecydowanie tak, bo możemy skonfrontować swoją wiedze z ekspertem. Często nasza wiedza zaczerpnięta jest z Internetu ze stron, które nie wiele mają wspólnego z faktami. Utrwalamy jakieś przekonanie i nie podejrzewamy, że jest błędne.
http://www.wieslawaolkowska.pl/dietetyk-warszawa/



             Czasem deklaracja przed druga osobą w tym wypadku trenerem jest potrzebna, żeby osiągnąć zamierzone cele. Ja jestem zadowolona i mogę z czystym sumieniem polecić Wiesię.
Po pierwsze Wiesia podchodzi kompleksowo do tematu - na pewno nie wypuści Was ze spotkania dopóki nie omówione zostaną wszystkie kwestie żywieniowe.
Czy ważne jest dietetyczka bądź trener sam wyglądał jak wizytówka ? Zdecydowanie tak, bo tak naprawdę sylwetka sportowa, fitness to ciężka praca, nie tylko 8H jak zwykła praca ale 24 na dobę.
Na tym jednak nie koniec, Wiesia obiecała pomóc mi w dokończeniu mojego poradnika dla Kobiet Gruszek” który miałam dokończyć. Napisze o nim w następnym poście.

Copyright © 2016 Bieganie Magdy , Blogger