Bieganie w zimie? Kiedy odwołać trening?

Ja lubię zimowe bieganie, ale zdecydowanie wolę biegać jak jest jasno, bo mam wtedy lepsze trasy biegowe po południu. Zima to pora roku kiedy się przeziębiamy i chorujemy na grypę. To ważne odróżnić te dwa pojęcia, bo o ile można biegać z katarem to niestety z ostrym krtaniowym kaszlem już nie.


Ja sama często zmuszam się do zostania w domu kiedy wydaje  mi się już mi wszystko przeszło i czuję się dobrze, ale już to przechodziłam i wiem, że taki stan może się bardzo pogorszyć i pożniej nie będę mogła trenowac o wiele dłużej.

Inaczej jest jeżeli jest to nasz pierwszy sezon biegowy. Z doświadczenia moich koleżanek mogę powiedzieć, że w pierwszym sezonie nie można przesadzać z ilością treningów na świeżym powietrzu.
Ja mysle, że regularne 2 treningi w zimie mogłyby wystarczyć. Jeżeli znamy dobrze swój organizm i bardzo dobrze się czujemy to więcej ale co drugi dzien na pewno nie częściej - to wynika z doświadczenia mojego i moich koleżanek wy może macie inne?

O czym jeszcze warto wspomnieć w zimowych treninach:
Jak się ubać do zimowego treningu.
U mnie podstawą jest dobry, termaktywny podkoszulek, który nie wsiąka wody i nie będzie nas chodził jak zmoknie. Bluza do biegania także jest ważna ale na drugim miejscu. Oczywiście przylegająca czapka do głowy.
Jeżeli temperaura jest bardzo niska to przydałoby się coś osłaniającego twarz. Ja osobiście nie biegam w aż tak niskich temperaturach i nie mam kominiarki, zostaję wtedy w domu i ćwiczę z synem na dywanie:

Motywacja do biegania część II

Wiecie jak trudno wyjśc z domu w zimie i po przerwie w treningach - baaardzo!
Co mnie zmotywowało:
1. Posty przyjaciół, którzy biegają,
2. Fotki z ich biegów i treningów,
3. Muzyka, która słucham podczas biegania i która daje mi power do wyjścia z domu oraz power do podbiegów pod górkę.
4. Energia - zaczełam sie lepiej odżywiać i nabrałam sił do biegania.

Post jest krótki ale treściwy - zobaczcie jak inni to robią :)
To ja z dzisiejszego treningu, mam nadzieję, że kogoś zachęci - po treningu byłam o wiele bardziej uśmiechnięta.

Wiecie co lubie ten wzrok ludzi, którzy czasem patrzą na mnie jak na kosmitkę:), że biegnę a jest -10 stopni i oni muszą wyjść z psem. Kto to poznał ten wie jaką radość sprawa każdy kilometr. 
Sama lubię oglądać zdjęcia przyjaciół z treningów  bo wtedy czuję, że oni naprawdę biegną i samej mi się chcę bardzo.
Do zobaczenia na ścieżkach.


Przeziębienie - kaszel i katar ropny, osłabienie, ból gardła

Powinnam była już coś zauważyć jak na ostatnim treningu zrobiłam sobie fotkę, na której wyszłam co najmniej źle, jest brzydka ale postanowiłam ją wkleić ku przestrodze.
Wiem już co niszczy moją naturalną odporność do zwalczania wirusów i bakterii i zamierzam Wam napisać.
Oto ja przeziębiona, blada jak ściana, ale "twardziel" jak zwykle i zapomniałam o odpoczynku i oczywiście o kiepskim żarciu, alkoholu i tym , że jak organizm chory to trzeba o niego zadbać.
Po pierwsze :
1. Ostatnie pół roku pracowałam intensywnie i spałam średnio 5-6 godzin, co dla mnie jest za mało, muszę spać co najmniej 7.5-8 godzin. Dlatego, że dzień spędzam na maxa intensywnie pracując, zajmując sie dzieckiem, trenując na świeżym powietrzu i w domu (hiit)
2. Stres - tu mam dużo do zrobienia, okazało się że jestem niedotleniona, tu wyjaśnia się przyczyna mojego ziewania - mimo spędzania czasu na świeżym powietrzu jestem niedotleniona - dziwiłam się, ale okazało się, że za dużo stresu w moim życiu.
Musze zaplanować ten rok aby tego stresu było mniej albo prawie wcale (planowanie itd)

3. Słodycze, przetworzone jedzenie, nabiał, zimne jedzenie, jedzenie tego samego ciągle, jedzenie w pośpiechu i byle jak - niestety to bardzo wpływa na odporność, Wiem o wszystkim ale póki czułam się świetnie i miałam energię biegać to nie przejmowałam się :)

4. Zapomniałam o tym że dieta biegacza na zimę to przede wszystkim:
- ciepłe posiłki (zupy, kasze, mięso, jajka, warzywa strączkowe, kapustne itd)
- jedzenie z wit. D - tego mi na pewno brakuje, bo wychodzę z domu w nocy , siedzę i przebywam w pomieszczeniach bez światła dziennego i wracam w nocy.  Przeczytałam też na portalu dla biegaczy, że witamina D ma duży wpływ na odporność, więc już zakupiłam tran, ryby, oleje itd
- jedzenie odpowiednich ilości jedzenia - odchudzanie w zimie odpada - o tym wiem i nie myślę
- warzywa, warzywa itd - z tym ciężko właśnie, bo jetem 10 godzin poza domem. W domu nie mam z tym problemu - gotuję sobie brukselkę i zjadam :)
- rozgrzewanie : imbir, chilli, pieprz cayenne - no właśnie a ja piłam zieloną herbatę która ochładza organizm...ehh
- odkwaszanie organizmu, bo wiadomo w zakwaszonym bakterie się namnażają, więc nie przesadzałam z kawą, po kawie piłam wodę, rano zawsze coś na odkwaszenie (aloes, cytryna, itd pisałam wcześniej w poście)
- oprócz tego warto mieś w szafce : słonecznik(cynk), len (kwasy tłuszczowe), dynia, suszone owoce, soki z róży, czarnego bzu, czosnek, miód, i co jeszcze???

 5.  Ubieranie sie stosownie do pogody - nie mam sobie nic do zarzucenia, ale jeżdżę pociągiem i często nie chce mi sie rozbierać, albo nie mam jak i nagrzewam się mocno przez 40 minut a poźniej taka rozgrzana wysiadam na temperaturę o 25 stopni niższa, więc jakiś wpływ to ma.

Wiem  już nie stosowałam się do moich zasad i niestety skończyło się na chorobie. Od kilku dni mam kaszel i czuję, że sporo mi zalega ropy w oskrzelach. Wierzę w siłę swojego organizmu i  wiem że wyzdrowieje, ale robię sobie przerwę od biegania i ćwiczenia. Zamierzam kolejny raz wyjść z tego bez medycyny, ale uwaga nie polecam tego osobom z zanieczyszczonym organizmem i takich, którzy ostatnie kilka lat źle się odżywiali.
Oznacza to w praktyce dla mnie, że nie biorę antybiotyków i gripexów i tym podobnych medykamentów.
Nie będzie to pierwszy sezon, więc nie boje się. Ja sama znam swój organizm i wiem kiedy już sama sobie nie poradzę.
Już nie mogę doczekać się biegania.
Napiszę później co dokładnie stosowałam oprócz odpoczynku i ciepłych posiłków i napojów.