Pierwsze zawody czyli rodzinny II Bieg Nowej Wsi 2013 - moja relacja z biegu

Postanowiłam się  zmierzyć ze swoimi slabościami i wreszcie dołączyc do jakiejś grupy biegaczy. Zobaczyłam plakat o biegu w Nowej Wsi na 5km, a jest to blisko mnie i odrazu zapisałam się na internecie na stronie:    http://elektronicznezapisy.pl/.
Pogoda dzisiejszego dnia była świetna, rano lekki chłodek a pożniej już ciepło. Od rana się denerwowałam jak mi pójdzie. Dojechaliśmy na miejsce i zaparkowaliśmy niedalego biura organizatorów. Biuro było w gimnazjum. Poszlismy z Szymonkiem moim synkiem po numerek dla mnie, a poźniej zapisać Szymonka na bieg dla dzieci. Dostałam numer 92.


Byłam sporo przed czasem bo start dzieci był o 1545. Wcześniej jeszcze były zawody dla maluszków czyli biegi z przeszkodami  a la hula hop i kręgle- brały udział  dzieci od 1 roku życia do 5 około.
Niedługo potem zaczął się bieg na 500 metrów dla starszych dzieci. Mój Szymonek niedawno skończył 7.
Dzieci ustawiły się na starcie, towarzystwa dotrzymywała im maskotka.
Odrazu było widać, że niektóre maluchy startowały już rugi raz, bo były przygotowane. No i wystartowały. Szymonek dobiegl chyba piąty do mety, nawet nie wiem dokładnie bo nie liczyłam tego, cieszyłam się, że nie złapała go kolka i w ogóle dobiegł, bo prawie nie trenowaliśmy ostatnio.
Przed biegiem dorosłych obserowałam zawodników i zauważyłam różne rodzaje rozgrzewki: min. bieganie bokiem, rozciąganie,  ba niektórzy biegali po kilka kilometrów juz godzinkę wcześniej.Widziałam sporo starszych mężczyzn, którzy zanim rozpoczęli bieg na 5km musieli się długo rozgrzewać (myslę że juz od 15:00)

O 16:00 ustawiłam się na starcie, był tam już mój kolega. Byliśmy dość daleko od początku, ale  jak podpowiadali ogranizatorzy trzeba było zrobić z przodu miejsce liderom. No i wystartowaliśmy, tempo było szybkie. Zaczeło świecić słońce , w pewnym momencie mocno grzało. 
Ja widać na tej fotce jestem daleko z tyłu. Pierwsze 2 km było ok, ale poźniej zaczeło się pod górę i naprawdę było ciężko. To nie był łatwy bieg dla mnie, na domiar złego rozwiązały mi się sznurowadła na pierwszym kilometrze. Nie poddawałam się chociaż straciłam z wzroku mojego kolegę. Kolejne kilometry znów były pod górkę, organizator mówił, że góra ma ok.300 metrów o ile dobrze pamiętam. Obok mnie biegli mężczyźni w różnym wieku oraz kilka pań. Starałam się utrzymać tempoale chyba na początku za szybko biegłam, bo wydawało mi się że nie dam już rady. Nie miałam takich odczuć nigdy jak biegłam sama dla przyjemności. Na trasie jedna dziewczyna powiedziała mi miłe słowa, żebym się nie poddawała - to było miłe. Widziałam obok siebie panów naprawdę "wiekowych" pomyślałam sobie, że oni to muszą mieć wytrenowany organizm. 
Na zdjęciu zostało mi 2 km pod górke i z górki.


Mój pierwszy start uważam za udany, bo nie byłam ostatnia, jakie miejsce zajełam dopiszę jak będą wyniki na stronie. Oczywiście będę poprawiać mój wynik i trenować mocniej, bo załapałam bakcyla zawodów. Podoba mi się rywalizacja, ale znam swoje teraźniejsze ograniczenia.. Bedę pracować nad nimi.
A oto moja nagroda medal z II Biegu Nowej Wsi( 5km)
 Ach zapomniałabym o pysznej grochóweczce dla zawodników :) Mój syn zjadł całą.





9 komentarzy:

  1. Gratulacje dla Ciebie i synka! Teraz pozostaje biegać dalej, a z biegu na bieg będzie coraz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratulacje ;-) dzielna familia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję i mam taka nadzieję. Zrozumiałam różnice między bieganiem rekreacyjnym a biegiem w zawodach. Do takiego biegu trzeba się przygotować odpowiednio.

    OdpowiedzUsuń
  4. wielkie brawa dla was i gratulacje:)pozdrowaśki:) Magda do zobaczenie na starcie:))

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny blog :) zapraszam do obserwowania i komentowania http://alex-faashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha teraz trenuje do polmaratonu. Zalapalam bakcyla na zawody- to uczucie wspolnego zainteresowania, pasji mnie przyciaga i chce poczuc to znowu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja po 2 km umieram a co dopiero pół czy pełen maraton.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  8. :) A ja sprawdziłam na sobie i okazało się, że po przebiegnięciu 5km, mam dobry czas na następną 5tkę.
    Chyba jednak jestem długodystansowcem:)

    OdpowiedzUsuń