Powrót do ćwiczeń i biegania po antybiotyku

Ciepła zima nie sprzyja mojej odporności, zdecydowanie wolę lekki przymrozem. Ostatnio aż roiło sie od wirusów. Co sprzyja obniżeniu odporności na co powinniście zwrócić  uwagę, oparłam to na własnym doświadczeniu:
- przegrzanie  - najgorsza sprawa to wejście ubranym w ciepłą puchową kurtkę do hipermarketu i chodzenie tak około godziny, a poźniej wyjście z powrotem na zimny dwór. Chodzi o ciepłotę ciała i mokrą podkoszulkę pod swetrem. Na mnie osobiście takie różnice temperatur działają o wiele gorzej niż lekkie wychłodzenie po bieganiu.
 - brak słońca (brak urlopu w miesiącach czerwiec-sierpień) - słońce daje mi energię, umożliwia "naładowanie baterii". Słóńce umożliwia produkcję witamy D3, która jest niezbędna dla odporności ( białe krwinki makrofagi)
 - zła dieta  - za dużo przetworzonej żywności - białe bułki, sosy- majonez, ketchub, wędliny, słodki nabiał, słodycze, alkohol.
- przebywanie tylko w klimatyzowanych pomieszczeniach i aucie
         To wszystko składa się na to, że jeżeli nasz organizm spotka na swojej drodze większa illość wirusów np zapalenia zatok to zamiast kataru przez 7 dni będziemy rozłożeni na całego.Pamiętajmy, że wirusy są wszędzie, a czasem jest ich po prostu więcej.
          Słaby organizm zaczyna chorować i zamiast infekcji wirusowej zaczynają się mnożyć bakterie. Czy lekarz jest w stanie stwierdzić, że mamy infekcję bakteryjną? Naocznie raczej nie, przepisuje leki opierając się na swoim doświadczeniu czyli mówimy mu że chorujemy od 7 dni i mamy ropną wydzieline z nosa i nic nie pomaga to z reguły zapisuje nam antybiotyk. Trudno powiedzieć, czy  przykładowe zapalenie zatok przejdzie nam po 14 dniach bez antybiotyku, lekarz na pewno zapisze antybiotyk, żeby sam miał spokojną głowę, bo nie wie o nas nic. Lekarz nie wie co jemy, jak się odżywiamy, czy uprawiamy sporty, czy z reguły wychodzimy z choroby łatwo i szybko, czy bylismy na urlopie w słonecznym miejscu i nabraliśmy odpowiednią ilość witaminy D3.
           Lekarz nie wie o nas bardzo wiele, boje się napisać, że nie wie o nas nic....ale tak chyba jest. Lekarze często zapisują antybiotyki "profilaktycznie". Jeżeli nasz oraganizm nie radzi sobie z wirusem, my ignorujemy sygnały organizmu i nie zostajemy w domu, po jakimś czasie takiej bezskutecznej walki oprócz wirusów pojawiają się bakterie. Kto będzie miał 3 tygodnie wolnego, żeby wyjść spokojnie z choroby bez antybiotyku? w tym czasie siedzieć w domu, odpoczywać, robić inhalacje, jeść zdrowe zupy warzywne i ryby?
          Z reguły tydzień wolnego to max. na jaki możemy sobie pozwolić. Antybiotyk szybciej poradzi sobie z bakteriami, bo zrobi to w błyskawiczny sposób, mało tego po kilku dniach odczujemy znaczną poprawę, co w przypadku leczenia "bez leków" jest bardzo powolne.
           Nie piszę tego dlatego, że jestem za antybiotykami, wręcz przeciwnie jestem za poleganiem na swoim organiźmie, ale czasem z dwojga złego trzeba ten antybiotyk wziąć. Szcególnie chodzi o osoby, które sie nie hartowały, nie uprawiają sportu i źle sie odżywiają, ich organizmy nie zwalczą choroby.
Po po jakim czasie można wrócić do ćwiczeń?
Tutaj sprawa jest bardzo indywidualna. Jeżeli biegamy w zimie od kilku lat to pewnie po skończeniu antybiotyku wystarczy tydzień i już można wracać do biegania.  Tak jak wcześniej opisałam wszystko zależy od kondycji naszego organizmu i tego co wypracowalśmy przez cały rok ( a właściwie  od wielu lat).
Po ciężej chorobie (zapalenie oskrzeli, płuc) trzeba odczekać dłużej pewne 2-3 tygodnie, choć mam wrażenie, że czytają mniej osoby, które tak ciężko nie chorują jednak, bądż co bądź bieganie w zimie uodparnia. Ja sama nie miałam nigdy zapalenia płuc i nie pamiętam zapalenia oskrzeli od dzieciństwa.
Jak zacząć ?
Ja zaczynam od spacerów 20- 30minutowych, stopniowo zwiększając do godzinki. Po tygodniu spacerów zaczynam bieganie, ale znów spokojnie 5km, co drugi dzień w wolnym tempie, obserwując swój organizm.
Jeżeli wszystko jest ok, to wracam do biegania 7-10km.
A co treningami w domu? interwałowe i siłowe?
Radziłabym nie wracać za wcześnie do HIIT, bo taki trening obciąża organizm. Najlepiej zacząć od ćwiczeń rozciągających na macie, jogi itp. Po dwóch tygodniach można spróbować włączyć ćwiczenia z obciążeniem.
Na koniec przypomnę tylko, że porady zawarte w moim poście zostały sprawdzone na moim organiźmie. Każdy ma swój poziom wytrzymałości i zdrowia i najlepiej zna swój organizm (powinien znać, zanim powierzy go lekarzowi, który zna go o wiele mniej niż my!)



Czy biegacze są skazani na tran albo inną suplemnetację witaminy D?

              Już na początku mojego postu mogłabym napisać : Tak i na tym zakończyć. Obszerny artykuł, który przeczytam na portalu bieganie.pl.wyjaśnia dobrze znaczenie witamy D dla biegaczy i ludzi mieszkających w naszej szerokości geograficznej, a ja dodałabym jeszcze pracujących w biurach i mających co najwyżej 2 tygodnie urlopu w Polsce.
              Mamy niedobory witamy D, to fakt, no chyba że jemy regularnie kilka razy w tygodniu ryby, i przbywamy na słońcu 12-15 codziennie. Artykuł wyjaśnia jakie to powinny być dawki, więc nie będę się powtarzać.

Witamina D jest o tyle ważna, że cyt. "Aktywna postać witaminy D3, kalcytriol pobudza aktywność makrofagów-białych komórek krwi, które odpowiadają za destrukcję namnażających się w organizmie bakterii. Grypa i przeziębienie, które w czasie sezonowego osłabienia występują najczęściej są efektem niedoboru D3"

Ja osobiście odczuwam ten niedbór często. Czasami to wręcz marze o słońcu, mój organizm mi podpowiada w pażdzierniku i listopadzie za czym najbardziej tęsknie w Polsce. Jak myśle o miejscu, o którym marzę to jest to zawsze słoneczna wyspa. No tak, ale mieszkam w Polsce i muszę sobie jakoś poradzić.                 
  Znani mi biegacze biorą witamine D z różnych źródeł.
Zdecydowanie najwięcej dobrych opini jest o tranie z wątroby dorsza (mniej z rekina). Aktualnym liderem jest Tran Norweski. Znalazłam go w róznych aptekach od 29 do 35 zł.
Tran Moellers

NIektórzty biorą witamine D3 w kroplekach, czyli taką co podaje sie dzieciom, z obawy przed zanieczyszceniem ryb rtęcią. Tutaj przykładowe preparaty: witamilki i juvit. cena od 15-18zł za 10ml. Ja uważam, że trzeba zmieniać źródła.


Zawartośc witaminy D w wybranych produktach:
100 g tranu - 242 mcg
100 g świeżego śledzia - 19 mcg
100 g świeżego łososia - 13 mcg
100 g żółtek - 4,5 mcg


Wszystko wskazuje na to, że osoba dorosła powinna dziennie spożywać 5000 jm (=125 mcg) witaminy D, oczywiście jeżeli się nie opala. Czy łatwiej wypić dziennie łyżeczkę tranu, czy zjeść ponad pól kilograma śledzi albo prawie 3 kg żółtek?
A jakie wy macie doświadczenia z suplementacją witamy D ?


żródło: 
http://bieganie.pl/?cat=24&id=5989&show=1
http://www.dobradieta.pl/tabele.php

Ćwiczę i nie mam efektów - często słyszę - ja też!

Ćwiczenia i zero efektu - mam tak często, więc przestałam się tym przejmować i ćwiczę nadal dla przyjemności. Oczywiście fajnie by było, żeby po kilku tygodniach ćwiczeń zbliżyć się wyglądem do "Chodakowskiej" albo "Wiesenberg" ale to nie takie proste.
Kluczową sprawą jest tryb życia. Czy zwykła osoba, pracująca, prowadząca dom i wychowująca dzieci będzie miała czas na komponowanie diety i posiłków aby osiągać spektakularne rezultaty - nie.
            Z moich obserwacji wynika, że dobre rezultaty osiągają single, które mogą się skupić na sobie albo Panie domu, które mają dzieci ale  nie pracują. Jak łatwo się domyślić kobieta, która ma pracę, dom i dziecko ma o wiele mniej czasu na układanie planów jedzenia co jest niezbędne do osiągnięcia wspomnianych efektów.
Jeżeli znacie kogoś kto pracuje, dokształca się (kursy, podyplomówki), wychowuje dzieci i prowadzi dom i jeszcze w tym czasie osiąga świetne rezultaty w odchudzaniu to szukam takiej osoby i chcę się od niej uczyć i poznać - bo będzie dla mnie guru:))))
A tymczasem brak czasu na treningi i zdrowe odżywianie daje o sobie znać w postaci niedopinających się spodni. Trzeba znów zacząć plan, plan jesiennych treningów - pełna mobilizacja czyli buty sportowe w korytarzu aby pamiętać, że coś przyjemnego czeka mnie na dworze, ale muszę wyjść..

Motywacja do biegania cz IV - radość z zawodów sportowych

Ostatnio brakuje mi słów i wolę zamieszczać zdjęcia. Mój syn zdobył I miejsce na międzyszkolnych zawodach sportowych w Porębie., na 100 metrów.
Dla mnie to jedyna, niesamowita motywacja - dawać swojemu dziecku przykład, że jego mama uprawia sport, kocha wysiłek fizyczny, ba to wszystko daje mi zdolność szybkiego uczenia się i mam wrażenie, że sport wpływa znacząco na mój intelekt. To nie jedyna motywacja ale ostatnio bardzo odczuwalna. Kończę właśnie 4 z kolei studia i dzięki bieganiu (dotlenianiu się) jestem w stanie dość szybko się uczyć, rzec by można w ogóle uczyć się i zapamiętywać sporo informacji. Podczas biegania wpadłam właśnie na temat mojej pracy dyplomowej, na wiele róznych pomysłów





Bieg w Nowej Wsi - czyli bieganie w sierpniu na krótkie dystanse

Znów odwiedziłam Nową Wieś Koło Mierzęcic aby pobiec w sierpniowych zawodach na 5km 15.08.
Moim głównym powodem było jednak zabranie mojego syna, który trenował ostatnio na 500 metrów i chciał zdobyć kolejny medal.
Bieg w Nowej Wsi jest dobrze zorganizowany i zawsze dużo osób bierze udział mimo właściwie nieciekawej trasy bo cały czas po betonie a w tym roku rozkopanym betonie, bo były roboty drogowe :)
Atmosfera biegu jest jednak bardzo fajna, a najważniejsze są dla mnie biegi towarzyszące dla dzieci.
Mój syn wystartował w grupie 7-11 lat, a 5 dni przed biegiem skończył 8l at, konkurencja była zatem duża. Prawie padłam z wrażenia jak dobiegł na metę 3-ci za dwoma jedenastoletnimi chłopakami.
Oto zdjęcia z facebooka, zrobione przez fot. Kamil Olech




Dzieci zostały nagrodzone medalami i czekoladami. Uważam, że taka dodatkowa atrakcja dla rodziców i dzieci jest super i łączy całą rodzinę. Dzieci nie tylko obserwują jak rodzice biegają ale także same uczestniczą i zdobywają nagrody. 
Poźniej odbył się bieg główny. Było ciężko wbiec pod górę, o ile pamiętam różnica wzniesień około 300 metrów.  Jak zwykle przeważały osoby 30, 40, 50 letnie.
Oto moja fotorelacja:



Jak zwykle zadowoleni z medalami wróciliśmy do domu. 


Ruch fizyczny jak mycie zębów - codzienna rutyna

Gdzie tkwi przyczyna sukcesu tych co wyglądają zdrowo i mają wysportowane ciało - w codziennej rutynie. Nie wystarcza jednorazowe zrywy i pójście na siłownie czy basen.  Moment,  w którym aktywność fizyczna będzie codzienną rutyną - jak mycie zębów można nazwać sukcesem bo to oznacza, że weszło nam to w nawyk. Jestem pewna, że Ci którzy traktują sport jak nieodzowny element dnia wyglądają świetnie, maja płaskie brzuszki i zgrabne sylwetki.
Ile trzeba czekać na ten moment?
Z tym bywa różnie, niektórzy już po 3 miesiącach wpisują w swój plan dnia bieganie, siłownie albo chociaż spacery. Znam jednak osoby, które traktują  "chodzenie na fitness" tylko jako środek do osiągnięcia wymarzonej sylwetki, a później po osiągnięciu efektów rzucają i wracają do starych schematów.
Dla mnie aktywność fizyczna - począwszy od codziennego rozciągania, a skończywszy na bieganiu jest jak mycie zębów. Nie wiem dokładnie ile zajęło mi dojście do takiego punktu, ale jest to takie uczucie: Jak kilka dni nie uprawiam sportu to odczuwam brak i nie umiem sobie znaleźć miejsca.

Codzienna dyscyplina jest mi bardzo bliska - przecież nie pytam siebie czy mi się chce wstać do pracy albo umyć zęby? Po prostu to robię.
Jestem pewna, że wszyscy którzy osiągnęli jakiś sukces sportowy a często także biznesowy mają wpojone zasady zdrowej dyscypliny. Powtarzanie dobrych nawyków - jest dla mnie częścią zdrowej dyscypliny.
Słowo dyscyplina źle Ci się kojarzy? Możesz sobie nazwać to jak chcesz. Dla mnie słowo dyscyplina to synonim : zdrowej sylwetki, płaskiego brzucha, dobrej organizacji  i dawania maksimum od siebie.


Station dip który używa Zuzka i Bodyrock do ćwiczeń

Zauważyłam, że Zuzka (ZWOW, Zuzkalight) jak i wiele innych promotorów fitness w USA używa fajnego przyrządu, który się nazywa station dip.
Jest to przyrząd, wygląda tak:

żródło: kanał bodyrock.tv

Przyrząd jest o tyle wyjątkowy, że pozwala na wiele ćwiczeń na różne partie mięśni.
Ćwiczyłam na czymś podobnym w siłowni i bardzo mi się spodobało bo można fajnie rzeźbić mięśnie brzucha, jak ktoś nie lubi zwykłych brzuszków poprzez podciąganie nóg.
Zalety to :
- utrzymywanie własnego ciała siłą rąk
- ćwiczenie mięśni brzucha, jak ktoś nie lubi brzuszków
- nie obciąża kolan, używa się jako wsparcie w ćwiczeniach.
- wiele możliwości - wystarczy obejrzeć treningi Zuzki.

Nie znalazłam takiego samego w Polskich sklepach, a jedynie drążki i stacjonarne poręcze do pompek:

Ten station dip można składać więc nie zajmuje dużo miejsca.






Na youtubie jest sporo treningów z użyciem station dip, gdzie ćwiczą zarówno faceci jak i kobiety. To jest właśnie fajne, że można użyć tej poręczy na wiele sposobów.
Dla mnie jako biegaczki, która z reguły używa mięśni nóg - ćwiczenia na ręce i brzuch są bardzo ważne, żeby nie wyglądać dziwnie (umięśnione nogi i chude rączki).
Zamierzam poszukać station dipu w polskich sklepach albo ostatecznie zamówić sobie na amazonie, gdzie znalzałam taki w promocji za 79 dolarów. Cena jest jak na Polskie warunki dość wysoka, bo założyłam sobie do 200zł, ale biorąc pod uwagę możliwości i wygodę sprzętu to jak ktoś ma możliwość kupienia sobie w UK to warto.
Znalazłam ciekawe treningi z station dip na youtube:
Co sądzicie o tym station dip?
Czy ktoś znalazł w polskim sklepie?

Motywacja do biegania - ciąg dalszy

Niedawno pisałam, że bieganie nie jest najlepszym sposobem na odchudzanie. Bieganie jako element całego programu odchudzającego jest skuteczne. Ja na sobie sprawdziłam, że samo bieganie nie wystarcza, ale moj kolega głównie dzięki bieganiu schudł, no cóż bieganie kobiet i mężczyzn zawsze się będzie różnić.
Moją kobiecą motywacją do biegania jest szczupły wygląd, sprawność fizyczna, zadowolenie z siebie, relaks, zaś mojego kolegi będzie także rywalizacja i chęć pokonywania wyznaczonych celów, pokonywania własnych słabości i ograniczeń.
Te motywacje chyba zmieniają się w czasie i między płciami również. Biegacz, który już osiągnął szczupłą sylwetkę będzie marzył o pokonaniu większej ilości kilometrów w krótszym czasie.
Czym można Was jeszcze zmotywować? Hm, mogłabym pisać o zaletach zdrowotnych, ale i tak wiem, że jedno zdjęcie wystarczy za 1000 słów.
Oto zadowolona ja, kiedy już dawno skończyłam 30 lat, a mam tyle samo w pasie jak miałam lat 16....poważnie, właśnie się zmierzyłam (to takie zboczenie zawodowe ze szkoły średniej, a chodziłam do szkoły odzieżowej i nosiłam na zajęcia centymetr i zawsze wiedziałam, ile mam w pasie bo ciągle trzeba było się zmierzyć do jakiegoś projektowania :)
Bieganiem zatem to : szczupła sylwetka, zadowolenie, energia dla siebie i innych. Do zobaczenia na trasie!

Czy bieganie jest najlepsze na odchudzanie?

Często jestem pytana przez nowo poznane osoby czy bieganie jest najlepsze na odchudzanie?
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Z mojego doświadczenia wynika, że i TAK i NIE.
Mam na myśli bieganie 3-4 razy w tygodniu po 45-60 minut -średni
Wklejam moje zdjęcia sprzed 10 lat kiedy nie biegałam  2002 rok oraz dla porównania 2012.

Zebrałam argumenty na TAK:
- figura wyszczupla się w swoim indywidualnym tempie i miejscach to fakt.
- zwiększa się ilość mięśni na udach i łydkach, szczupleje brzuch;
- u mnie najbardziej zeszczuplał brzuch i twarz, poźniej nieco nogi, pupa, ręce.
- ciało zrobiło się bardziej umięśnione  (twardsze)
- na pewno zwiększył się metabolizm, bo spokojnie jem 2500 kalorii w dni kiedy nie biegam od 10 lat i nadal nie tyję.

Argumenty na NIE:
- zwiększa się apetyt, zwłaszcza pod długich biegach,
- samo bieganie powoduje lekką mam wrażenie utratę mieśni jeżeli prawidłowo się nie odżywiamy,
- samo bieganie bez ćwiczeń siłowych na mieśnie jest moim zdaniem mało skuteczne dla kobiet,
- najtrudniejsze jest zachowanie odpowiedniej diety podczas gdy po bieganiu możemy mieć "wilczy głód"
- nie polecam biegania osobom z nadwagą - powód- stawy.

Podsumowując: Samo bieganie w moim przypadku nie i moim zdaniem nie jest dobrym sposobem na odchudzanie kobiet (jeżeli chodzi o mężczyzn to znam więcej przypadków sukcesów w postaci szczupłej sylwetki i płaskiego brzucha). Najlepszy sposób to różnorodny trening - czyli bieganie, cross fit, treningi interwałowe, chodzenie-spacery, pływanie, krótkie ćwiczenia siłowe oraz treningi rozciągająco-odprężające na macie, joga etc. Wszystko to co pozwoli uspokoić się , swój apetyt i zachować zdrową dietę.


Zmiast chleba do pracy

Od dłuższego czasu panuje "moda" na niejedzenie chleba, bynajmniej w moim otoczeniu. Kilka lat temu była moda na pieczenie własnego chleba na zakwasie...no cóż. Ja sprawdziłam na sobie, że glten z pszennego chleba źle na mnie działa. Postanowiłam w jakimś stopniu ograniczyć pszenicę.
W weekendy nie ma z tym problemu na śniadanie mogę zrobić jajecznicę, sałatkę, płatki na wodzie z orzechami:



Jak można radzić sobie w pracy bez kanapek? Rozwiązaniem są pudełka - najlepiej szklane, bo plastikowe przy podgrzewaniu są niebezpieczne (ponoć). Mimo, że nie jestem za odgrzewanym jedzeniem w mikrofalówce - jesienią nie jestem w stanie do 17 godziny nie zjeść nic ciepłego więc korzystam z niej.
Staram się używać szklanych naczyń do podgrzewania.


Jeżeli mamy możliwość zjedzenia z pojemnika i jeszcze podgrzania go to właściwie możemy wziąć wszystko przygotowane rano przed pracą.
Ja z reguły biore coś co powzowli mi zachować sytość do godziny 18, bo wtedy mam czas na obiadokolację. Gdybym jadła  słodką bułkę o 12:00 to prawdopodobnie byłabym głodna o 14:00.
Zauważyłam, że niektórzy nadal są przyzwyczajeni do kanapek a jedzenie fasolki z sosem przez innych traktują jak fanaberię....Ja nie przejmuję się tym bo wiem, że najbardziej głodna jestem wtedy gdy akurat jestem w pracy i nie zamierzam się najadać o 20. Całe szczęście teraz mamy pomieszczenia socjalne (namiastki kuchni) gdzie można sobie spokojnie usiąść i przygotować posiłek na ciepło.




Ćwiczenia na wewnętrzną stronę uda

Wiele z nas narzeka na rzeźbę nóg więc postanowiłam zebrać moim zdaniem ciekawe ćwiczenia na rzeźbienie wewnętrznych mięśni nóg i nie tylko.
Oczywiście rzeźbienie jest możliwe jeżeli utrzymujemy odpowiednią dietę. Jeżeli chcemy coś osiągnąć to powinniśmy dokładnie zaplanować posiłki do naszego celu, wieku, wagi itd. Przykładowo ja (177 cm wzrostu, 64 kg), żeby stracić tłuszcz musiałabym jeść około 1600-1800 kalorii , co jest niestety niewykonalne, bo za bardzo lubię jeść :) a poza tym nie startuję na fitness-kę więc nie mam po co się odtłuszczać. Radzę zasiegnąć porady osób zajmujących się żywieniem lub sprawdzenie w książkach, ale to pierwsze jest skuteczniejsze. Znam wiele osób, które mają doskonałą wiedzę o odchudzaniu (a przynajmniej za takie się uważają) a nie mają żadnych efektów w odchudzaniu, ich pokoje uginają sie od książek i gazet o odżywianiu i dietach a jednak zero skuteczności. Tutaj druga osoba, która kontroluje w jakiś sposób może pomóc, dobry jest też dziennik odchudzania albo inna forma zapisywania i planowania.
Ale miało być o nogach.... no cóż przy nie stosowaniu diety nogi się lekko wyrzeźbią, zaznaczą mieśnie a obwody moga się nawet zwiększyć, będzie to jednak wyglądało ładniej, ale nie zawsze kobietom chodzi o ładniej tylko raczej o centymetry.
Na moim blogu czasem krytykowałam Ewę Chodakowską, że za bardzo słodzi i często kopiuje inne programy. Za ten krótki filmik muszę ją bardzo pochwalić, bo był dla mnie inspiracją. Zawiera efektywne ćwiczenia na nogi, wykonywane z obciążeniem dają efekty. Moje nogi (męczone z reguły bieganiem) coś poczuły.
 
 W filmiku ćwiczymy wewnętrzne partie ud i nie obciążamy kolan. Dla zaawansowanych można użyć 1 kg ciężarków.

Kolejnym ćwiczeniem często polecanym przy wyszczuplaniu wewnętrznych partii ud oraz pośladków jest ;
przysiad w rozkroku, często wykonywany z obciążeniem ( w amerykańskich programach szukajcie "pile squats")
Uważam, że to ćwiczenie jest efektywne i rozbudowuje mięśnie pośladków i ud jeżeli wykonujemy z obciążeniem. 
źródło:http://www.pinterest.com/2becreativebyM/fitness-and-sports/

Kolejnym ćwiczeniem są wypady na boki (side lundge), to ćwiczenie widziałam w każdym programie prawie Sylwi Wiesenberg, Jillian Michaels, Zuzki (ZWOW) i innych trenerek fitness.


 żródło: http://www.pinterest.com/2becreativebyM/fitness-and-sports/

Wracając do ćwiczeń na wewnętrzną stronę ud,korzystam   z ćwiczeń Tracy Campoli. Jej program   ćwiczeń rożni się od proponowanych przez Sylwie Wiesenberg czy Jilian Michaels, bo są to krótkie elementy które  wykonywać początkujący. W filmie „inner tights” jest pokazane ćwiczenie na wewnętrzną stronę uda i brzuch. Zaawansowani mogą założyć ciężarki na nogi.



Jednym słowem chodzi o ćwiczenia które polegają na wymachach nogami i obciążeniu mięśni nóg (przywodzicieli itd)

Na płytach Jillian które posiadam (zakupione z miesięcznikiem Vita) znalazłam także ćwiczenia na te partie ciała oto przykładowe zdjęcia.







Bielizna do biegania - dobry stanik jaki powinien być?



Bielizna do biegania – dobry stanik.
Po paru latach biegania mam swoje podsumowanie jeżeli chodzi o bieliznę do biegania.  Dobry stanik to podstawa, gdyz biust podczas biegania przesuwa się o kilka centymetrów (ponoć nawet do 10cm!)  Z tego co Pisza w Runners World  nie ma to negatywnego wpływu na biust o ile nosimy właściwa bieliznę.  A zawodach biegowych widziałam kobiety o wszystkich rozmiarach biustów , więc bez obaw biust od biegania nie zanika o ile prawidłowo się odżywiasz. Oczywiście chudnięcie zależy od naszych predyspozycji genetycznych.  Mojego doświadczenia wynika, że chudnie się całym ciałem, umienia się to co potrzebne do biegania czyli nogi, ale jednocześnie wysmuklają się. Figura rzeźbi się i wyszczupla. Biust to w większości tkanka tłuszczowa więc ona także zanika,  jeżeli mamy ujemny bilans energetyczny.  O wzmacnianiu biustu i górnej części ciała napisze w osobnym poście.


Na co zwrócić uwagę przy zakupie biustonosza:
1.       Dobry materiał:
Z reguły dobre biustonosze wykonane sa z higroskopijnych materiałów, które dobrze odprowadzają pot.   Sprawdzam wiele popularnych marek i w większości sa wykonane z prawidłowych tkanin (miałam w szkole materiałoznawstwo) .  Elastyczność – dobry mocny elastyzny materiał. Na moim foto jest czarny biustonosz, który nadaje się do lekkiego aerobiku ale kompletnie nie nadaje się do biegania. Do
2.       Obwód pod biustem
Kiedyś zrobiłam błąd i zakupiłam stanik do biegania za ciasny. Stanęłam w przymierzalni i wydawało mi się, że dobrze podtrzymuje, ale okazało się, że moje płuca podczas biegu podnoszą się o kilka centymetrów i potrzebuje wysoko podnosić klatkę piersiową. Oprócz tego trzeba dobrze pomachać rękami w różne strony, zrobić skłony i sprawdzić różne ruchy.  Trzeba także poskakać i jak się czujemy. Szczególny  uwagę powinny zwrócić osoby z dużym biustem na szeroki e ramionka stanika.
O ile wiele rzeczy do biegania można zamówić przed Internet to jeżeli chodzi o stanik to zalecam na przymierzanie, testowanie- ruszanie się i skakanie itp.
3.       Jakość i Marki.
Nie mogę polecić konkretnej marki, ale przetestowałam kilka w przedziałach cenowych 30-150 i jak dobrze poszukamy to możemy znaleźć  tańszy dobry stanik np. w Tk MaXX. Na moim zdjęciu jest tani stanik kupiony w Lidlu, który sprawdza się przy małym biuście, jedyna wada spłaszcza mały biust , który wygląda podczas biegania całkiem płasko. Najlepszym stanikiem jaki miałam jest aktualnie New Balance.